Rekolekcje wielkopostne 2018 o walce duchowej "#planwalkiduchowej". Więcej na fb.me/teobankologia. Pobierz plan walki dostępny na www.teobankologia.pl. weź u 1 Modlitwa prosić o cud. 1.1 Modlitwa do Boga przeciwko złu; 1.2 Modlitwa do Boga o zdrowie; 1.3 Modlitwa do Boga o miłość; 1.4 Modlitwa do Boga w nagłych sytuacjach; 1.5 Modlitwa do Boga w przypadkach niemożliwych; 1.6 Cudowna Modlitwa do Boga; 1.7 Potężna modlitwa do Boga; 2 Coś więcej o Modlitwie Prośby o Cud; Zobacz wszystkie sekcje Tylko Jezus zapewnia nam przystęp do Jehowy Boga ( Jana 14:6 ). Nie wolno nam uważać dobrodziejstw ofiary okupu za coś, co nam się należy, i rozmyślnie trwać w grzechu ( Hebrajczyków 10:26 ). Jeżeli jednak dokładamy wszelkich starań, by stronić od zła, a mimo to zdarzy się nam zbłądzić, możemy okazać skruchę i prosić Boga cash. Odpowiedzi Sigrun odpowiedział(a) o 17:03 Jasne, że tak. Można prosić o wszystko. blocked odpowiedział(a) o 17:06 Można. Przyjaciele nie są niczym złym. :) Tiao odpowiedział(a) o 17:08 Bóg tak naprawdę jest twoim najlepszym przyjacielem, ale oczywiście Go możesz prosić o wszystko[LINK] sorki za spam... zapraszam na bloga blocked odpowiedział(a) o 17:08 O co chcesz , ale i tak się nie spełni 1. Założenie, że Bóg Myślisz, że Bóg sprzeciwi się czyjejś wolnej woli, zmuszając go do bycia twoim przyjacielem lub doprowadzając do waszego spotkania? Nie. Prosisz możesz, ale to nic nie da, bo człowiek ma wolną wolę, w którą Bóg nie ma prawa Możesz spróbować, ale twoje prośby są bezcelowe, ponieważ Bóg nie istnieje. Równie dobrze możesz mówić do ci radę. Zamiast użalać się nad sobą i w akcie desperacji szukać pomocy u wyimaginowanej istoty, otwórz się na ludzi, a znajdziesz przyjaciół. Oczywiście ;) Ale pamiętaj, że Bóg nie jest "maszyną do spełniania życzeń", że tak to brzydko ujmę. Oprócz proszenia, powinnaś również pamiętać o dziękowaniu za wszelkie dobra. Aha, i Bóg może Ci pomóc, ale Ty też powinnaś działać. Przyjaciele sami do Ciebie nie przyjdą. W życiu dopiero okaże się, kto ze znanych Ci osób zasługuje na miano przyjaciela. No, a ponieważ mamy Nowy Rok to życzę Ci szczęścia i znalezienia w końcu tego, czego szukasz ;) Pewnie, że można. Tacy dobrzy, prawdziwi przyjaciele mogą Cię zmienić na lepsze i uszczęśliwić. Można. Ale z własnego doświadczenia, modlitwa rzecz bardzo ważna, ale jeżeli nic w tym kierunku nie zrobisz, będzie jak jest. Bóg nie jest złotą rybką. blocked odpowiedział(a) o 21:09 " I wielce się rozkoszuj Bogiem,a da ci wszystko, o co prosi twe serce."Psalm 37x4 Uważasz, że ktoś się myli? lub Wywiad ukazał się na ( Autor: Łukasz Pałka – O zysk zawsze należy się modlić. Przyszłości nie znamy, a skoro ktoś zainwestował zarobione pieniądze w jakąś firmę, to powinna ona rosnąć. Za zarobione w ten sposób pieniądze może realizować swoje marzenia i cele – mówi w rozmowie z ksiądz Jacek Gniadek, polski misjonarz mieszkający w Zambii, który swoją pracę poświęcił również poszukiwaniu ekonomicznych wątków w Biblii. Radzi też, do kogo najlepiej modlić się o pieniądze i powodzenie w biznesie. Łukasz Pałka, Czy Mario Draghi, szef Europejskiego Banku Centralnego, jest grzesznikiem? Ks. Jacek Gniadek, misjonarz werbista mieszkający w Zambii: Pewnie tak, jak każdy z nas. Pytam, bo w książce „Ekonomia boża i ludzka” sugeruje ksiądz, że efektem działania diabła jest to, iż współcześni ekonomiści uwierzyli w korzystne skutki „sztucznego wzrostu podaży pieniądza”. Słowem, „drukowanie pieniędzy” jest grzechem. Bo to prawda. Według mnie bankierzy, ekonomiści – być może nieświadomie – popełniają grzech, bo sama idea takiego „odpersonalizowanego” pieniądza jest formą oszukiwania ludzi. Nie można drukować pieniędzy na potęgę i wmawiać społeczeństwu, że naprawia się gospodarkę. Pieniądze powinny się brać z pracy i oszczędności, a nie z tego, że dany bank centralny zdecyduje tak lub inaczej. Za pomocą pieniądza mamy określać wartość wymiany konkretnych towarów i usług. Tak jak w słynnym pytaniu Arystotelesa, który zapytał, czy więcej jest warta woda czy diament. Bo przecież na pustyni woda będzie cenniejsza nawet od diamentu. Chciałby ksiądz wrócić do czasów wymiany barterowej? Bez przesady. Mówię o tym, że grupa polityków i bankierów dała się zwieść i teraz – świadomie lub nie – wyrządzają krzywdę społeczeństwu. Ratują nie prawdziwą gospodarkę wolnorynkową, a teorię, w którą wierzą, a która się nie sprawdziła. Wmawiają, że najpierw jest pieniądz, a potem gospodarka. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Klasyczną ekonomię rozumieją nawet ludzie w Zambii, gdzie mieszkam. Tę samą, w której Zachód się kompletnie pogubił. Czyli? Czyli, że dobrobyt można powiększać tylko ciężką pracą i oszczędzaniem. Że trzeba szanować wolność i własność prywatną. Że nie da się oddzielić „człowieka ekonomicznego” od „człowieka religijnego”. Bo to przecież jedna i ta sama osoba, bardzo skomplikowana, ze swoimi planami, marzeniami, celami i dostępnymi do tego środkami. Weźmy jako przykład Boże Ciało. Przecież uniwersalna symbolika tego święta też ma odniesienie do ekonomii. Chleb i wino to wytwory ludzkiej pracy. Powstają we wspólnocie, jaką jest Kościół. Czyli mowa tu o kapitalizmie. Odważna analogia, prawdę mówiąc. Dla mnie kapitalizm to wspólnota ludzi połączonych wspólnym celem. Owocem ich pracy jest w tym przypadku chleb i wino. Ich produkcja wymaga jednak nie tylko tego, by – jak mówi prawo kanoniczne – chleb był przaśny, a wino z winogron. Ważne jest również to, by były stworzone przez ludzi wolnych i kreatywnych. Tak rozumiem kapitalizm, że jako człowiek mogę samodzielnie dobrać środki do osiągnięcia celu. Nie potrzebuję do tego polityków, banków centralnych, ani państwa opiekuńczego, które moją wolność będzie ograniczać. A tym celem jest coraz większy dobrobyt? Zysk. Pieniądze? To duże uproszczenie. Jezus wielokrotnie podkreśla, że pieniądze nie są złe. Warunek jest jeden: powinny być w życiu środkiem, a nie celem. Cel jest zdecydowanie ważniejszy, a wielu ludzi o tym zapomina. Poza tym, kto powiedział, że zysk, o którym mówimy, musi odpowiadać dobrom materialnym? Pragnienie bycia bogatym nie jest mniej lub bardziej racjonalne niż pragnienie bycia ubogim mnichem. Ważne, by człowiek, który decyduje o swoim życiu, był wolny. Człowiek religijny przez całe życie inwestuje, będąc dobrym po to, by śmierć była dla niego realizacją zysków. Czyli pomnażanie pieniędzy nie jest grzechem? Oczywiście, że nie. Jedna z moich ulubionych biblijnych opowieści to przypowieść o talentach. Człowiek jest powołany, by odkrywać je na wielu płaszczyznach. Nie ma znaczenia, ile ma tych talentów. Może być dziesięć, może być jeden. Istotne jest jednak to, że ma je rozwijać przez całe życie. A przecież jednym z talentów jest przedsiębiorczość, którą rozumiem jako tworzenie czegoś z niczego. Ktoś nie potrafi robić mebli, ale potrafi tak wszystko zorganizować, że zatrudni stolarzy i będzie tworzył potrzebne rzeczy. Będzie miał pieniądze, inwestował i tworzył miejsca pracy. To przecież tworzenie dobra. Pod warunkiem, że będzie uczciwy. To oczywiste. Pomnażanie pieniędzy może być jednym z talentów pod warunkiem, że robimy to uczciwie i potrafimy się dzielić. Bo wolny rynek nie jest doskonały. Są ludzie, którzy potrzebują pomocy, albo nawet tacy, którzy oszukiwali i poszli do więzienia. Ich też nie wolno potępiać, chociaż oczywiście muszą odpokutować za swoje grzechy i ponieść karę. Są wreszcie ludzie niepełnosprawni. Tu w Afryce zajmujemy się też osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. To ludzie, którzy też przecież mają swoje talenty, tylko trzeba im pomóc je wydobyć. A wierzę, że człowiek pomagając innym, pomaga też sobie, torując drogę do nieba. Miewa ksiądz pokusy finansowe? Pewnie. Na przykład taką, żeby grać na giełdzie i zarobić sporo pieniędzy? Panie Łukaszu, ja w buszu mieszkam, tu nie ma giełdy (śmiech). Ale pokusy są? Wolę je nazywać marzeniami. A że marzeń jest zwykle więcej niż środków, to trzeba sobie jakoś radzić. I tak na przykład moim marzeniem cztery lata temu było to, żeby w Lindzie na przedmieściach Lusaki zbudować przedszkole. Szukałem pieniędzy i się udało. Potem marzyłem o tym, żeby postawić budynek, w którym będzie można uczyć przedsiębiorczości, a także do którego będą przychodzić lokalni przedsiębiorcy, by się pomodlić, a przy okazji załatwić interesy, czy spotkać się towarzysko. Skąd wziął ksiądz na to środki? Z pieniędzy prywatnych. Znajduję ludzi, którzy z własnych oszczędności chcą finansować te projekty, bo widzą w tym sens i dobro. Przyjeżdżają do mnie wolontariusze, bo też chcą zrobić coś dobrego. Często nie są wielkimi fanami Kościoła, ale chcą być dobrymi ludźmi. I to wystarcza? Oczywiście miałem pokusę, żeby sięgnąć po pieniądze z rządowych grantów albo od organizacji pomocowych. Skoro używa ksiądz słowa „pokusa”, to rozumiem, że ksiądz tego nie zrobił. Nie rozumiem tylko dlaczego. Bo rządowe pieniądze pochodzą z podatków płaconych przez ludzi pod przymusem. A skąd ja wiem, że oni by chcieli, żeby z ich pieniędzy stawiać szkołę? Nie będę im zabierał wolności wyboru, wystarczy, że rząd to robi. Podobnie jest z organizacjami pomocowymi, które są na usługach rządów. Po latach doszedłem do przekonania, że nie chodzi w nich o pomoc, ale wielkie pieniądze, wpływy i politykę. Ja się w to nie mieszam, bo wierzę, że jedynym ratunkiem dla Afryki jest promowanie tu przedsiębiorczości. Dowodem na to jest to, czego do tej pory dokonaliśmy, wspólnymi siłami, jako ludzie wolni. To właśnie efekt pracy, ten chleb i wino, które ofiarujemy Bogu. Kiedyś, podczas kazania, mówię ludziom, że znam sposób, jak zostać bogatym. Słuchają z zaciekawieniem, a ja na to, że trzeba ciężko pracować i oszczędzać. To przecież proste. Trochę się zawiedli (śmiech). Modli się ksiądz o pieniądze? Ależ oczywiście. Nie ma w tym nic złego. W każdą pierwszą sobotę miesiąca odprawiam Mszę Świętą za darczyńców naszej misji, tych obecnych i tych przyszłych. Modlę się o ludzi, o pieniądze, o to, by ci, którzy chcą zrobić coś dobrego na zasadach wolnej przedsiębiorczości, dołączyli do mnie. A inwestorowi giełdowemu wypada się modlić o wysoką dywidendę ze spółki, której akcje posiada? A dlaczego nie? O zysk zawsze należy się modlić. Przyszłości nie znamy, a skoro ktoś zainwestował zarobione pieniądze w jakąś firmę, to powinna ona rosnąć. To również modlitwa o dobro. Sama nazwa „dobra rynkowe” pochodzi przecież od słowa „dobro”. Jeżeli te dobra rynkowe powstają, to znaczy, że ktoś chce je kupować. A skoro znajdują nabywców, to ludzie mają miejsca pracy. Za zarobione w ten sposób pieniądze mogą realizować swoje marzenia i cele. Czy nie na tym polega ludzka godność? O tym wszystkim nauczał Jezus. Do jakiego patrona można się o to wszystko modlić? Do świętego Homobona z Cremony. Przyznam się, że nigdy o nim nie słyszałem. Włoski kupiec z dwunastego wieku. Bogaty, potrafił pomnażać pieniądze, ale również się nimi dzielić. Pomagał ubogim. Zresztą proszę zwrócić uwagę, że samo imię „Homobonus” znaczy tyle co po prostu „dobry człowiek”. Rzeczywiście, nie jest on zbyt popularny, ale jest on patronem naszego przedsięwzięcia, czyli klubu przedsiębiorców przy naszej misji. Często o nim opowiadam, by pokazać, że można być handlowcem, biznesmenem, inwestorem i zostać świętym. Dla wielu musi to być zaskoczeniem. Nawet w Kościele przedsiębiorca przecież nie zawsze jest mile widziany, bo w potocznym rozumieniu musiał coś ukraść. Ja się z takim podejściem absolutnie nie zgadzam. Oczywiście jest garstka oszustów, ale zdecydowana większość uczciwie pracuje i daje innym pracę. Dlatego takie postawy trzeba promować. Jest tu w Lindzie pewien sklepikarz. Kiedyś miał jeden sklep, teraz już trzy. Było dla niego niepojęte, jak dowiedział się, że może zostać świętym, bo przecież zajmuje się tylko biznesem, a niektórzy patrzą na niego jak na oszusta. Jak już wspomniałem, przedsiębiorca, to ktoś kto robi coś z niczego. Zresztą moja misja też przecież opiera się o przedsiębiorczość. Gdy przyjechałem tu cztery lata temu, stanąłem na środku pustego placu i już wiedziałem, że tu musi powstać szkoła, tu studnia itd. I nie ma ksiądz czasami takiego poczucia, że ratuje Afrykę na skalę „przelewania oceanu łyżeczką”? Cóż, takie jest moje powołanie. Zdaję sobie sprawę, że całego świata nie zbawię. Ale mam grupę ludzi, z którymi pracuję, którzy wierzą w ideę wolnego rynku, przedsiębiorczości. Nasze spotkania zaczynaliśmy pod drzewem, a teraz proszę – mamy budynek. Jest narzędzie, które zachęci ludzi do działania. To musi się rozwinąć na większą skalę. Marzę o tym, by przy parafiach były kluby przedsiębiorczości, by zachęcać ludzi do tego, by coś robili, a nie pozwalali się psuć przez socjalizm proponowany im przez rząd i organizacje pomocowe. Socjalizm? Opiekuńczość, rozleniwianie ludzi, płacenie im za sam fakt, że przyjdą na spotkanie, bo organizacja musi mieć podpis, by wyciągnąć pieniądze z Unii Europejskiej. To do niczego dobrego nie prowadzi. Miałem kiedyś plan, żeby pociągnąć rury od studni do domów. Chciałem pokazać ludziom, że skoro każdego z osobna nie stać na to, by wykopać studnię, to wspólnymi siłami mogą sobie zorganizować wodę. Znalazłem sponsorów, podłączyliśmy dwadzieścia domów. Chciałem więcej, więc poszedłem do urzędu. No i tu zaczęły się problemy. Bo okazało się, że monopol na wodociągi ma państwowa firma, że nikt poza nią nie ma licencji, że ktoś rozpisał już projekt i właśnie jest on dyskutowany. Mówię na to, że co w tym trudnego, skoro sam przez kilka tygodni dwadzieścia domów podłączyłem, mamy przecież XXI wiek. Usłyszałem: nic nie rozumiesz, zostaw to. Po jakimś czasie oczywiście pojawiły się… studnie i ludzie ciągle muszą nosić wodę w wiadrach, a do tego muszą za nią płacić. Czy Polska powinna przyjąć imigrantów z Afryki? Milton Friedman powiedział: „Albo państwo opiekuńcze, albo otwarte granice. Tych dwóch spraw nie da się pogodzić”. Jak to się ma do mojego pytania? Bo sprawa, o którą pan pyta, jest bardzo złożona. Nie ma na to prostej odpowiedzi. W pewnym sensie każdy z nas jest migrantem. W sensie ziemskim, bo szukamy lepszego życia. W ujęciu głębszym – bo ziemia jest dla nas przystankiem w drodze do Boga. Ale wracając bezpośrednio do pytania, generalnie cały problem istnieje dlatego, że istnieją granice. Dlatego powinny one być otwarte, ale jednocześnie rząd nie powinien pomagać imigrantom i dawać im poczucia, że jesteśmy państwem socjalnym. Jeżeli gdzieś przyjeżdżają, muszą się sami utrzymać. Nie powinno być pomocy od państwa. Dlaczego? Bo prześladowania to jedno, a dążenie wielu osób do życia na koszt innego państwa to druga sprawa. Wielu imigrantów po prostu kalkuluje, że jak zapłacą przemytnikom tyle, to potem im się to zwróci w takim czasie i będą mieli lepsze życie. Normalna wymiana rynkowa. Jeżeli osoby prywatne chcą pomagać imigrantom lub komukolwiek, kto jest w potrzebie, to świadczy o ich dobru. Rząd jednak powinien być w takich decyzjach bardzo ostrożny, bo wydaje pieniądze podatników. A oni nie muszą się na to zgadzać. Sondaże pokazują, że większość Polaków nie chce imigrantów u siebie. Bo się boją, np. o miejsca pracy. To rzecz jasna argument charakterystyczny dla państwa opiekuńczego, socjalnego, w którym nie ma zasad wolnego rynku. Z drugiej strony część społeczeństwa często zapomina o tym, że sami dostaliśmy pomoc, sami byliśmy migrantami i uciekaliśmy przed przemocą i reżimem komunizmu. Pamiętam moje spotkanie sprzed lat w Warszawie z senatorami w werbistowskim ośrodku dla imigrantów. Gdy dowiedzieli się, że większość przebywających tam osób jest w Polsce nielegalnie, nie chcieli się w nic mieszać. Został jeden – dowiedziałem się od niego, że kiedyś sam uciekł do Kanady i mieszkał w podobnym ośrodku. Migrowanie czasami jest konieczne i ryzykowne. Ale takie jest przecież życie. Przecież uciekając przed królem Herodem, święty Józef zabrał Maryję i Jezusa w daleką, ryzykowną i kosztowną podróż do Egiptu. Ale nawet do głowy mu nie przyszło, by zwracać się o pomoc do władcy sąsiedniego państwa. Ksiądz Jacek Gniadek SVD Misjonarz, werbista, teolog. Od 2010 roku pracuje w Zambii, wcześniej w Kongo, Botswanie i Liberii. Zajmuje się również tematami ekonomicznymi. Napisał książkę o Ludwigu von Misesie, twórcy austriackiej szkoły ekonomii. Autor książek: „Dwaj ludzie z Galicji. Koncepcja osoby ludzkiej według Ludwiga von Misesa i Karola Wojtyły”, „Ekonomia boska i ludzka. Kazania wolnorynkowe”. Prowadzi bloga pod adresem Czy czasami czujesz, że przydałby ci się mądry doradca? Czy nasuwają ci się pytania, na które chciałbyś znaleźć odpowiedź? Czy potrzebujesz pocieszenia lub wsparcia? Czy chciałbyś być bliżej Jehowy? W tym wszystkim może ci pomóc modlitwa. Ale jak należy się modlić? Czy Bóg wysłuchuje wszystkich modlitw? Co możesz robić, żeby wysłuchiwał twoich? 1. Do kogo się modlić i o co? Jezus uczył, że powinniśmy się modlić tylko do naszego niebiańskiego Ojca. On sam modlił się właśnie do Jehowy. Powiedział: „Macie więc modlić się w ten sposób: ‚Nasz Ojcze w niebie’” (Mateusza 6:9). Kiedy modlimy się do Jehowy, nasza przyjaźń z Nim się umacnia. Możemy się modlić praktycznie o wszystko. Jednak żeby Bóg odpowiedział na nasze modlitwy, muszą być one zgodne z Jego wolą. „O cokolwiek prosimy zgodnie z wolą Boga, On nas wysłuchuje” (1 Jana 5:14). Jezus podał przykłady tego, o co można się modlić (przeczytajcie Mateusza 6:9-13). Możemy poruszać sprawy osobiste. Ale powinniśmy też dziękować Bogu za to, co dla nas robi, i prosić Go o pomoc dla innych. 2. Jak powinniśmy się modlić? Biblia zachęca: „Wylewajcie przed Nim [Bogiem] swoje serca” (Psalm 62:8). Powinniśmy więc modlić się szczerze, prosto z serca. Możemy modlić się na głos lub po cichu, a postawa naszego ciała powinna świadczyć o szacunku wobec Jehowy. Możemy się modlić zawsze i wszędzie. 3. Jak Bóg odpowiada na nasze modlitwy? Robi to na wiele sposobów. Dał nam Biblię, w której często znajdujemy odpowiedzi na nasze pytania. Czytanie Słowa Bożego ‛niedoświadczonego czyni mądrym’ (Psalm 19:7; przeczytajcie Jakuba 1:5). Kiedy przechodzimy trudne sytuacje, Jehowa może nam dać spokój wewnętrzny. Potrafi też pobudzić swoich sług, żeby pomogli nam, kiedy naprawdę tego potrzebujemy. WNIKNIJ W TEMAT Przeanalizuj, jak modlić się w sposób, który podoba się Bogu. Dowiedz się też, jaką korzyść możesz odnieść z modlitwy. 4. Bóg chce, żeby modlitwy spełniały pewne wymagania Co decyduje o tym, czy Bóg wysłucha naszych modlitw? Obejrzyjcie FILM. Jehowa chce, żebyśmy się do Niego modlili. Przeczytajcie Psalm 65:2, a potem omówcie pytania: Czy twoim zdaniem Bóg chce, żebyś ty się do Niego modlił? Dlaczego? Jeśli chcemy, żeby Bóg wysłuchiwał naszych modlitw, musimy starać się żyć zgodnie z Jego wymaganiami. Przeczytajcie Micheasza 3:4 oraz 1 Piotra 3:12, a potem omówcie pytanie: Co powinniśmy robić, żeby Jehowa wysłuchiwał naszych modlitw? W czasie wojny często obie strony modlą się o zwycięstwo. Czy rozsądnie jest wierzyć, że Bóg wysłucha takich modlitw? 5. Powinniśmy modlić się prosto z serca Niektórzy zostali nauczeni, żeby ciągle powtarzać słowo w słowo te same modlitwy. Ale czy Bóg chce, żebyśmy modlili się do Niego w taki sposób? Przeczytajcie Mateusza 6:7, a potem omówcie pytanie: Co możesz robić, żeby w modlitwach ‛nie powtarzać wciąż tego samego’? Każdego dnia pomyśl o jednej dobrej rzeczy, która cię spotkała, i podziękuj za nią Jehowie. W ten sposób w ciągu tygodnia poruszysz w modlitwach siedem różnych rzeczy. Dobry ojciec chce, żeby dziecko mówiło mu, co naprawdę czuje. Podobnie Jehowa chce, żebyśmy modlili się do Niego z serca 6. Modlitwa to prezent od Boga Jak modlitwa dodaje nam sił szczególnie w trudnych momentach? Obejrzyjcie FILM. Biblia obiecuje, że modlitwa może nam pomóc odzyskać spokój wewnętrzny. Przeczytajcie Filipian 4:6, 7, a potem omówcie pytania: Skoro Jehowa nie zawsze usuwa problemy mimo naszych modlitw, to jak nam pomaga? O co między innymi chciałbyś się pomodlić? Czy wiesz, że... Słowo „amen” oznacza „niech się tak stanie” lub „zaprawdę; istotnie”. Od czasów biblijnych wypowiada się je na końcu modlitwy (1 Kronik 16:36). 7. Znajduj czas na modlitwę Czasami możesz być tak zajęty, że zapomnisz się pomodlić. Jak ważna modlitwa była dla Jezusa? Przeczytajcie Mateusza 14:23 oraz Marka 1:35, a potem omówcie pytania: Co Jezus robił, żeby mieć czas na modlitwę? Kiedy ty mógłbyś się modlić? NIEKTÓRZY MÓWIĄ: „Modlitwa to tylko forma wsparcia psychologicznego”. Co byś na to odpowiedział? PODSUMOWANIE Szczere modlitwy przybliżają nas do Boga i zapewniają nam spokój wewnętrzny. Dają nam siły potrzebne do robienia tego, co podoba się Jehowie. Sprawdź, czy pamiętasz Do kogo powinniśmy się modlić? Jak powinniśmy się modlić? Jakie korzyści wynikają z modlitwy? Data zakończenia lekcji:

o co można prosić boga